Przekroczyłam próg szkoły, ciężko oddychając. Próbowałam uspokoić dudniące serce, na nic. Moim celem była toaleta, abym tam mogła swobodnie płakać, jednak coś mnie zatrzymało. Przy szafkach, z jakimiś dziewczynami stała ona. Była odwrócona do mnie tyłem, ale przyrzekam, że wszędzie rozpoznam te czarne, obleśne włosy z granatowymi końcówkami. Niewiele myśląc, co ja wygaduję? Ja w ogóle nie myślałam. Podbiegłam do niej i łapiąc ją za kudły zaczęłam uderzać jej twarzą o powierzchnię szafek. Na korytarzu rozległ się huk i wszystkie pary oczu skierowały się na mnie. Ale nie obchodziło mnie to. Szmata dostanie to, na co zasłużyła. Odwróciłam ją ku sobie i ujrzałam umazaną w krwi dziewczynę. Uśmiechnęłam się do niej gorzko i przyłożyłam jej w twarz z taką siłą, że upadła.
-Ty głupia dziwko! -Przysięgam, że mój krzyk dało się usłyszeć w innym mieście. Pełna furii zaczęłam ją kopać, gdzie popadnie. W brzuch, w głowę, po nogach, wszędzie. Nagle poczułam czyjeś silne ramiona, oplatające mnie w pasie i sekundy później byłam odciągnięta od mojej ofiary. Szarpałam się z chłopakiem, gdyż doskonale wiedziałam, kto mnie trzyma. Wszędzie rozpoznam te perfumy.
-Nie dotykaj mnie! -Wrzasnęłam, wyplątując się z uścisku i wymierzyłam blondynowi policzek. -Jesteście siebie warci. -Dodałam słabym głosem. Ta cała siła opuściła mnie tak szybko, jak się pojawiła. Łzy niekontrolowanie zaczęły spływać po policzkach, rozmazując makijaż. Posłałam Niall'owi ostatnie, pełne bólu spojrzenie i wybiegłam z budynku. Nie mogłam tam zostać. Po prostu nie mogłam. Wydostałam się ze szkolnego podwórka i biegłam wzdłuż chodnika. Moje pole widzenia było ograniczone przez łzy, które nawet na chwilę nie ustały. Przedostałam się przez ulicę i wpadłam do domu.
-Źle się czuję, zwolniłam się z lekcji! -Krzyknęłam do mamy, stojącej w kuchni i już po chwili zniknęłam w pokoju, mocno trzaskając drzwiami.
-Córciu, co się stało? -Spytała zaniepokojona mama. Nie wchodziła do środka. Przywykła, że tego nie lubię.
-Nic, tylko boli mnie brzuch. Zadzwoń do szkoły i powiedz, że mnie nie będzie. -Powiedziałam, siadając na podłodze obok łóżka. Kobieta odparła niepewne "ok" i odeszła. Cieszę się, że nie jest jedną z tych matek, które wszystko muszą wiedzieć, bez względu na okoliczności. Teraz widzę, że nie warto się zakochiwać. Po co? Żeby cierpieć? Siedziałam tam, szlochając przez kilka kolejnych minut, aż usłyszałam dźwięk dzwonka. Niezbyt mnie to zainteresowało, więc powróciłam do pierwotnej czynności. Chwilę później ktoś pukał do moich drzwi.
-Mamo, daj mi spokój! Mówiłam ci, że źle się czuję! -Mruknęłam, podciągając nogi pod brodę.
-Ronnie... -Gwałtownie wstałam, widząc osobę, która właśnie weszła do mojego pokoju. Patrzyłam na blondyna, trzęsąc się. Bolało mnie to, co zrobił, ale cały czas go kochałam.
-Niall wyjdź. -Rzuciłam ostro, odwracając się do niego tyłem.
-Nie zdradziłem cię. To ona mnie pocałowała, odepchnąłem ją. -Jego głos się łamał.
-Nie wierzę ci. Byłam tam i widziałam. -Nie usłyszałam odpowiedzi. W zamian poczułam, jak chłopak odwraca mnie w swoją stronę i bez słowa mocno mnie do siebie przytula. Położyłam dłonie na jego torsie, żeby go odepchnąć, ale był silniejszy. Zakleszczył mnie w żelaznym uścisku, kładąc głowę w zagłębieniu pomiędzy moim ramieniem a szyją. Jego zachowanie bardzo mnie zdziwiło, nie spodziewałam się tego. Zaczął kołysać nami na boki, jeszcze mocniej ściskając moje drobne ciało. To było jasne, nie chciał, abym uciekła. Stałam w bezruchu, ciężko oddychając.
-Kocham cię. -Wyszeptał w moją skórę, powodując dreszcze. Co on właśnie powiedział? Jego słowa kompletnie mnie zszokowały. Nadal stałam jak słup, przetwarzając informację. -Błagam cię, powiedz, że ty też mnie kochasz. -Wymamrotał błagalnie, po raz kolejny zacieśniając uścisk, o ile to było jeszcze możliwe. Nie odpowiedziałam. Miałam w gardle ogromną gulę, która nie pozwoliła mi wyduścić ani słowa. Ponadto bardziej racjonalna część mojego mózgu zaczęła się odzywać. W głowie pojawił się obraz, który tak bardzo mnie zniszczył. Dlaczego teraz to, że całował inną przestało mieć znaczenie? Powiedział dwa słowa, które zmieniły wszystko. Mózg się buntował, kazał go odepchnąć i wyrzucić z życia, ale ja tak nie mogłam... Niall zaczął się ode mnie odsuwać. Najwyraźniej moje milczenie uznał za odpowiedź. Kiedy jego ręce prawie puściły moje ramiona, złapałam jego koszulkę i gwałtownie pociągnęłam jego ciało w moje stronę. Oplotłam ramionami jego plecy, mocno zaciskając palce na ubraniu. Głowę wtuliłam w zagłębienie jego szyi. Blondyn był wyraźnie zaskoczony, ale w ułamku sekundy wznowił uścisk. Pochylił się i ustami zaczął muskać skórę na moim ramieniu.
-J-ja też cię kocham. -Wydukałam, dławiąc się łzami. W takiej pozycji trwaliśmy dosyć długo. Żadne z nas nie miało ochoty, aby przerwać tą magiczną chwilę. W końcu lekko się od siebie odsunęliśmy, jednak nadal tkwiliśmy w objęciach. Niall złączył nasze czoła i potarł swoim nosem o mój. Uśmiechnęłam się do niego przez łzy. Wszystko prysło. Cała złość, nienawiść, ból... W jednym momencie moje serce wypełniło ogromne szczęście. Wystarczyły tylko dwa słowa. Kocham cię. A ja czułam ulgę, radość i... Miłość.
-Wiem, że widziałaś całe zajście, ale to nie było tak. -Wyszeptał, lekko muskając moje usta swoimi.
-Nieważne, Niall. Proszę cię, nie tłumacz mi tego. Wystarczy, że obiecasz, iż już tego nie zrobisz. -Odparłam, patrząc w jego oczy. Naprawdę nie wiem, co mną kierowało. Umysł kazał uderzyć go w twarz i wygonić. Jednak postanowiłam dokonać wyboru sercem. Uczuciami kierowałam się, zrywając z Paul'em. Dla niego w moim sercu nie było miejsca, a Niall wypełnia je całe. Zdrowy rozsądek nakazywał zostać z przyjacielem brata. Przyznaję, jest przystojny, opiekuńczy i dobry. Możliwe, że jego zachowanie w stosunku do mnie było milion razy lepsze, niż Niall'a, ale co z tego? Ja chcę właśnie tego przystojnego dupka, który potrafi być tak cholernie czuły i kochany.
-Przyrzekam. Nigdy więcej cię nie skrzywdzę. -Obietnicę "przypieczętowaliśmy" słodkim pocałunkiem. Zapewne trwałoby to dłużej, ale we framudze drzwi zjawiła się moja mama, która poinformowała nas o swojej obecności chrząknięciem.
-Podobno źle się czułaś. -Kobieta uśmiechnęła się ciepło, a ja popatrzyłam na blondyna.
-Już mi lepiej. -Odparłam, śmiejąc się przez łzy.
-Widzę, że rozmawiacie o czymś poważnym. Dzwoniłam już do szkoły, że źle się czujesz, więc nadal możesz zostać w domu. Ja idę do pracy, bawcie się dobrze. -Oznajmiła przyjaźnie. Wspominałam już, jak bardzo kocham moją mamę? Nie? To najwyższa pora. Kocham ją!
-Dziękuję. -Brunetka wyszła, a ja z powrotem odwróciłam się w stronę mojego chłopaka. -To co robimy? -Zapytałam pogodnie, na co blondyn zachichotał i zaczął wycierać dłońmi moje mokre policzki.
-Mam pewien pomysł, ale najpierw musisz się wytłumaczyć. -Odparł z zadziornym uśmiechem. Uniosłam brwi, czekając na to, co ma do powiedzenia. Chłopak złapał koniuszki mojej, a właściwie Harry'ego, koszulki i zaczął ją na zmianę podciągać i obciągać. -Masz ubrania Styles'a.
-Wiesz, powinieneś mu dziękować, jeżeli rzeczywiście mnie kochasz. -Cmoknęłam chłopaka w nos i oparłam głowę o jego ramię.
-Kocham cię. -Jego ton był śmiertelnie poważny, a ja poczułam przyjemne dreszcze wzdłuż linii kręgosłupa.
-Pokłóciłam się z Matt'em i wybiegłam z domu. Nie odbierałeś, więc poszłam do ciebie. Potem, kiedy zobaczyłam... Tą sytuację, zaczęłam biec i spotkałam Harry'ego. Spałam u niego w domu, ale nic nie robiliśmy. -Opowiedziałam, mierząc go zdenerwowanym spojrzeniem. Co, jeśli mi nie uwierzy i stwierdzi, że go zdradziłam?
-To Matt cię pobił, prawda? -Przejechał palcem od sinego policzka, aż do rozciętej wargi. Jego dotyk koił. Pokiwałam głową. -A... -Zawahał się, całując moje czoło. -Wtedy, gdy rozmawiałaś u mnie przez telefon. Miałaś wyświadczyć komuś przysługę w zamian za to, że przestanie się do ciebie dobierać. To też był on, prawda?
-Tak, ale Niall, proszę nie rób nic głupiego. -Złapałam jego twarz w dłonie, próbując opanować jego zdenerwowanie.
-Jak mam nic nie robić? On cię krzywdzi. Nie pozwolę mu na to. -Oparł swoje czoło o moje, a jego przyjemny oddech momentalnie owiał moją buzię.
-Nie myśl teraz o tym. Jeżeli musisz coś zrobić, to będzie lepiej jeżeli zadecydujesz, kiedy już będziesz spokojny. A teraz, o ile się nie mylę, miałeś jakiś pomysł na dzisiejszy dzień. -Blondyn zachichotał, po czym złączył nasze usta.
-Dobrze, ale najpierw musisz się przebrać i umyć. -Przygryzł lekko moją wargę i pociągnął w kierunku łazienki, do której można się przedostać bezpośrednio z mojego pokoju.
-Sugerujesz, że wyglądam brzydko? -Spytałam z udawanym wyrzutem.
-Wyglądasz cholernie seksownie. -Oparł mnie delikatnie o ścianę, napierając swoim ciałem. -Ale twój pełen urok pozostaje tylko dla mnie. Nie chcę, żeby ktoś inny mi cię ukradł. -Uśmiechnęłam się szeroko i pocałowałam go w policzek. To zabawne, jak nastrój i perspektywa na przyszłość może szybko ulec zmianie. Jeszcze pół godziny temu chciałam zniknąć z powierzchni Ziemi, a teraz? Jestem szczęśliwa.
-A tak na marginesie, to nieźle poturbowałaś tą wariatkę. -Przyznał, gdy zmywałam resztki makijażu. -I muszę przyznać, że masz dosyć mocne uderzenie. Dałaś mi z liścia, a ja miałem wrażenie, jakby to była pieść. -Dodał, śmiejąc się pod nosem. Zrobiło mi się głupio, ale z drugiej strony należało mu się.
-Przepraszam, nie chciałam cię uderzyć. To znaczy chciałam i dlatego to zrobiłam, ale teraz jest mi przykro. -Wyznałam zgodnie z prawdą i zrzuciłam z siebie bluzę loczka. Złapałam końce T-shirtu i zaczęłam przeciągać go przez głowę, gdy się zaplątałam.
-Ugh! Weź to ze mnie zdejmij. -Jęknęłam. Blondyn ponownie zachichotał, podchodząc. Złapał materiał i jednym zwinnym, ruchem rzucił go na ziemię. Stałam do niego tyłem, ale mimo wszystko czułam się trochę niezręcznie. W końcu stałam przed nim w samym staniku.
-Aww, zarumieniłaś się. -Stwierdził, odwracając mnie ku sobie. Odwróciłam wzrok, a on cmoknął skórę nad lewą piersią. -Ciekawe co będzie, jak staniesz przede mną nago. -Teraz ja wpadłam w śmiech, odsuwając go od siebie.
-Twoje niedoczekanie, erotomanie. A teraz wypad, muszę się przebrać. -Wypchnęłam go za drzwi, dając mu buziaka w usta.
***
Wiem, że do najlepszych nie należy, ale starałam się ;) Mam nadzieję, że chociaż trochę się spodoba, no i BARDZO PRZEPRASZAM, za opóźnienia ;3 xx
Czekam na kolejny :)
OdpowiedzUsuńps. http://changeforever-alwayssmilex33.blogspot.com Dwa nowe rozdziały :)