czwartek, 27 czerwca 2013

Rozdział 6

-Pod moim domem? -Odparł, jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie. No, kurwa, chyba widzę, że nie pod moim. -Rusz się. -Złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę frontowych drzwi. Wyrwałam się i zrobiłam krok w tył. Spojrzał na mnie wyraźnie sfrustrowany. -No co?-Przełknęłam ślinę i spuściłam wzrok. -Hey, nie bój się mnie. Nie skrzywdzę cię. -Dodał, podchodząc i ponownie chwytając moją dłoń. Westchnęłam i weszłam z nim do mieszkania. Stanęliśmy w przedpokoju. Na komodzie leżało kilka pęków kluczy oraz zdjęcie, przedstawiające Niall'a i, jak mniemam, jego rodzinę. Przeszliśmy przez hol i zatrzymaliśmy się przy schodach. Po prawej stronie znajdowała się kuchnia, a po lewej skromny salon.
-Um, chodź do mojego pokoju, dam ci jakąś koszulkę, żebyś mogła się przebrać. -Rzuciłam ciche "okay" i ruszyliśmy po schodach. Blondyn otworzył drzwi, znajdujące się na wprost nich. Zaczął grzebać w jednej z szafek. -Masz. -Rzucił mi biały T-shirt z napisem "Crazy Mofos". Zachichotałam, czytając napis. Posłał i zdziwione spojrzenie. Wzruszyłam ramionami, dalej chichocząc. Taa, okres na pewno się zbliża. Jakieś pół godziny temu ktoś mnie prawie zgwałcił, a ja się śmieję. -Łazienka jest obok. Przebierz się, umyj i co tam chcesz. Ja pójdę zrobić kolację. -Pokiwałam głową i wyszłam z pokoju. -Wiesz, że możesz mówić? -Krzyknął za mną, również się śmiejąc. Odkrzyknęłam 'yep', po czym znowu zaczęłam się brechtać. Lecz się, Veronica, lecz. Weszłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Mina momentalnie mi zrzedła. O kurwa! Wyglądam, jak siedem nieszczęść! Zaczęłam szperać w półkach, aż w końcu udało mi się znaleźć płyn micelarny do demakijażu. Bingo! Nalałam go na wacik i zaczęłam przecierać nim oczy. Moment, skąd u Niall'a w domu płatki kosmetyczne i płyn micelarny? Nie podejrzewam go o transwestytyzm. Chociaż, kto wie? Nieważne. Zrzuciłam sukienkę i weszłam pod prysznic. Umyłam ciało, włosy i po kilku minutach znowu stałam przed lustrem. O niebo lepiej. Bez makijażu do najpiękniejszych nie należę, ale lepsze to, niż eyelainer na policzkach. Włożyłam z powrotem bieliznę i wskoczyłam w koszulkę blondyna. Nie no, super, a krótszej to się nie dało? Biały materiał ledwie zakrywał mój tyłek. Prychnęłam pod nosem i zeszłam na dół. Chłopak stał do mnie tyłem, smarując chleb masłem. Wow nie sądziłam, że ma taki seksowny tyłek. What? Ey, ey, ey, ogarnij się, Ronnie. Psychiatra, tak, psychiatra na pewno pomoże.
-Zrób zdjęcie, będzie na dłużej. -Mrugnął, stawiając talerz na stole. Szybko się otrząsnęłam, zdając sobie sprawę, że stoję w miejscu, gapiąc się na niego z otwartą buzią. Mruknęłam coś nie zrozumiałego pod nosem i usiadłam.
-Um, jesteś transwestytą? -Chłopak zakrztusił się herbatą, którą właśnie pił. Wzięłam do ręki kanapkę i wsadziłam do ust. Jezu, nie sądziłam, że jestem taka głodna.
-Co ty pieprzysz? Skąd w ogóle taki pomysł? -Odparł, ściągając mokrą bluzę. Weź się kurwa ubierz, człowieku! Nie wiem, czy wiesz, ale ta twoja naga klata, mnie kurwa rozprasza!
-Cóż, znalazłam w łazience różne kosmetyki, kremy, jakieś damskie szampony i podpaski. -Wybełkotałam, biorąc do ręki kubek, który stał przede mną. -Nie to, że grzebałam ci w szafkach, ale potrzebowałam czegoś, aby zmyć makijaż. -Dodałam. Trochę dziwnie to zabrzmiało, więc musiałam jakoś wybrnąć. Niall zachichotał, siadając na przeciwko mnie.
-To mojej mamy. -Wytłumaczył, cały czas się ze mnie, a raczej moich domysłów, śmiejąc.
-To ty dalej mieszkasz z rodzicami? -Rzuciłam. Spojrzał na mnie wyraźnie zdziwiony. Przytaknął.
-A co w tym złego? -Spytał, zaciekawiony.
-Nie no, nic. Tylko... Nie za stary jesteś? Masz dziewiętnaście lat. -Wzruszył ramionami. Chyba nie miał ochoty ciągnąć tego tematu. Whatever. -Więc gdzie są twoi rodzice? Bo wiesz, aktualnie jesteśmy sami.
-Są z młodszym bratem w New York. Wrócą dopiero pojutrze. -Mruknęłam ciche "mhm" i wróciłam do konsumowania jedzenia. Może i ten chłopak jest jakiś nienormalny, ale kanapki robi świetne. -Chcesz iść spać? -Pokiwałam głową, dopijając herbatę. Weszliśmy po schodach i ponownie znaleźliśmy się w jego pokoju.
-Tak właściwie, to czemu ja mam zostać u ciebie na noc? Mama mnie zabije. -Powiedziałam, dopiero zdając sobie z tego sprawę.
-Przecież nie mogłem odwieźć cię do domu w stanie, w jakim się wcześniej znajdowałaś, a teraz mi się nie chce. Napisz mamie sms'a, ze śpisz u którejś z koleżanek, czy coś. Mało mnie to obchodzi. -Mruknął, ściągać spodnie. Co do...? Czyli to jego paradowanie bez koszulki to dopiero początek?
-Zajebisty striptiz, Horan. -Prychnęłam. Zaczął się śmiać, po czym się odwrócił.
-Chcesz dołączyć? -Zapytał, zbliżając się w moją stronę.
-Ha, ha, ha, chciałbyś. -Mruknęłam, omijając go. Podwinęłam kołdrę i wskoczyłam na miękki materac. Tak, to jest to, czego teraz potrzebuję. Sen.
-Ty wcale nie jesteś lepsza. Nie wiem, czy wiesz, ale widać ci tyłek w tej koszulce. -Odgryzł się.
-Sam mi ją dałeś! -Warknęłam, zawstydzona. -Weź się w coś ubierz. -Zażądałam, przykrywając się.
-Wedle życzenia, księżniczko. -Odparł rozbawiony i wyciągnął dresy z szafy. Szybko je założył i zajął miejsce obok mnie.
-Woah, woah, woah, pomyliło ci się coś? Nie będę z tobą spać! -Wrzasnęłam, podnosząc się do pozycji siedzącej.
-Masz do wyboru to lub miłą noc na dywanie. Your choice. -Wyszczerzył zęby, przeczesując włosy ręką.
-Dobra. -Bąknęłam. -Ale łapy przy sobie! -Ostrzegłam, odwracając się do niego tyłem. On chyba nie rozumie, co się do niego mówi. Poczułam jego dłoń na biodrze, po czym delikatnie mnie do siebie przysunął. Mój tyłek znajdował się w okolicach jego krocza, a jego ręka oplotła moją talię, zamykając mnie w żelaznym uścisku. -Głuchy jesteś? -Syknęłam, ale w odpowiedzi dostałam ciche chrapanie. Zajebiście! Szykuje się świetna noc. Fuknęłam pod nosem i zamknęłam oczy. Niestety, nie dam rady się wyrwać. A może nie chcę? Nie, pierwsza wersja jest lepsza. Chwilę potem odpłynęłam w krainę snu.

                                                                           ***
Ponad 200 wyświetleń ;OO Poważnie, zaskoczyliście mnie ;3 Cholernie się męczyłam z tym rozdziałem i teraz nie mam na nic siły. Echh... Mniejsza :) Mam nadzieję, że moje starania nie będą na nic :D Miłego czytania, no i jak już tu jesteś, zostaw komentarz! xx

3 komentarze: