-Jesteś zwykłą suką! -Matt wpadł do mojego pokoju, jak wariat. Zrobiłam minę z cyklu "wtf" i zamknęłam zeszyt od matematyki.
-Wyjdź, nie mam ochoty na twoje towarzystwo. -Rzuciłam, kompletnie ignorując jego obecność i schowałam zeszyt do torby.
-Słuchaj! -Warknął dociskając mnie do ściany. -Jutro w szkole przeprosisz Lily, rozumiesz?!
-A wtedy się obudziłeś. -Zaśmiałam się sztucznie, odpychając go od siebie.
-Masz ją kurwa przeprosić! -Ryknął, uderzając mnie pięścią w twarz. Zachwiałam się i upadłam. Poczułam okropny ból w okolicach nosa. Przyłożyłam tam rękę i poczułam krew. W moich oczach pojawiły się łzy, jednak zacisnęłam powieki, aby nie ujrzały światła dziennego. Nie pozwolę, aby sądził, że jestem słaba. Nim zdążyłam się podnieść, poczułam, jak Matt łapie mnie za włosy i ciągnie do góry. Ponownie przyparł mnie do ściany i bardzo mocno ścisnął moje ramiona, po czym kopnął mnie w brzuch.
-Przeprosisz ją! -Warknął tuż przy mojej twarzy. Nie zrobiłam nic. Stałam tam, zgięta w pół z bólu. Chłopak w końcu się odsunął i wymierzając mi ostatni policzek, opuścił pomieszczenie. Osunęłam się po ścianie i z impetem uderzyłam o podłogę. Zachłannie zaciągałam się powietrzem, aby uspokoić nad wyraz szybko bijące serce. Dlaczego on to zrobił?! Przecież w ostatnim czasie było między nami dobrze! Wreszcie zaczęliśmy się dogadywać! A teraz co?! Pobił mnie, bo powiedziałam "pieprz się" do jakiejś dziwki?! Otarłam łzy i powoli wstałam, trzymając się za poobijany brzuch. Podeszłam do biurka i wzięłam do ręki telefon. Próbowałam dodzwonić się do Niall'a, jednak nie odbierał. Pod wpływem impulsu zbiegłam na dół, o ile moje kuśtykanie można nazwać biegiem, założyłam buty i wyszłam. Było już późno i zimno, a ja byłam ubrana w koszulkę i leginsy, te same, które miałam dziś w szkole. Nie chciałam się wracać, bo Matt mógł zrobić mi coś o wiele gorszego. Mama znowu miała nocną zmianę, a Henry rano pojechał do Vegas, do klienta, więc nie było nikogo, kto by mi pomógł. Zdeterminowana szłam w stronę domu Horan'a, co chwilę próbując się do niego dodzwonić. Niestety za każdym razem włączała się poczta głosowa. Byłam wystraszona, zziębnięta i zapłakana. Marzyłam tylko o tym, aby przytulić się do blondyna i wypłakać w jego ramię. Kiedy po około godzinnej wędrówce znalazłam się pod jego domem, lekko się zdziwiłam. Przed drzwiami stali Niall i Jenny, zaciekle o czymś rozmawiając. Byłam kilka metrów od jego furtki próbując usłyszeć urywki rozmowy, jednak mi się nie udało, gdyż znajdowałam się za daleko. Nagle dziewczyna uwiesiła się na jego szyi, łącząc ich usta. Doznałam szoku. Otworzyłam usta i zaczęłam drżeć. Nie wierzyłam w to, co widzę. Mój świat się zawalił w jednym momencie. On, ten, któremu oddałam serce, którego obdarzyłam tak silnym uczuciem, zdradził mnie. Tak po prostu stał przed swoim domem całując inną dziewczynę. Uciekłam, nim ktokolwiek zdążył mnie zauważyć. Biegłam przed siebie szlochając i krzycząc. Jeszcze nigdy w życiu nie czułam się tak źle. Miałam wszystkiego dość. Jak on mógł mi zrobić coś takiego? Przecież mówił, że mu na mnie zależy, że jestem dla niego ważna. Zapewnił, że to zakochana w nim wariatka i nic ich nie łączy. Kłamał? To chyba jedyne, logiczne wyjaśnienie. Zatrzymałam się na chodniku, gdyż brakło mi sił. Ciosy, zadane Przez Matt'a, tylko utrudniały mi ruchy. Schowałam twarz w dłoniach i zaczęłam głośno płakać.
-Veronica? -Usłyszałam znajomy głos. Podniosłam głowę i spojrzałam prosto w zielone, zadziwione tęczówki. -Co się stało? -Spytał, przyciągając mnie do siebie. Objęłam loczka w pasie i wtuliłam się w jego tors.
-N-niall... On, c-cał-łowa-ał... -Jąkałam się, nie umiejąc ułożyć sensownego zdania.
-Cii. -Wyszeptał, gładząc moje włosy. -Kto cię pobił?
-M-matt... Nie chcę wracać do domu. -Płakałam w jego ramionach, mocząc przy tym nasze ubrania.
-Chodź, zabiorę cię do siebie. -Oznajmił, całując mnie w czubek głowy. Delikatnie mnie od siebie odsunął i ściągnął swoją kurtkę, zarzucając ją na moje ramiona. Od razu zrobiło mi się przyjemnie ciepło. Chłopak złapał moją rękę i pociągnął w stronę swojego auta. Wsiadłam do środka, oparłam się o szybę i zamknęłam oczy. Harry odpalił silnik i ruszył.
-Opowiesz, co dokładnie się wydarzyło? -Zapytał łagodnie. Zaczęłam moją opowieść od wydarzenia z Lily w moim ogródku, kończąc na Niall'u całującym się z Jenny. Moje serce było w szczątkach. Po raz kolejny moja psychika umarła. Z tą różnicą, że tym razem bolało bardziej. Nie obchodziło mnie już nic. Chciałam tylko, aby ta cała sytuacja okazała się koszmarnym snem. Na próżno jednak. To było jedna, jedyna i najszczersza pod słońcem prawda. Zdradził mnie. Zaciskałam zęby, żeby nie szlochać. Kiedy samochód się zatrzymał, chłopak wysiadł i otworzył mi drzwi. Podniosłam się i skierowałam do jego domu. Tego samego, w którym pierwszy raz spotkałam tą sukę...
-Chcesz coś do picia? -Spytał, gdy znaleźliśmy się w kuchni. Pokręciłam przecząco głową, pociągając nosem. Czułam się jak gówno. Nic dla nikogo nie znaczyłam, każdy miał w dupie mnie i moje uczucia. Dlaczego on ją całował? To pytanie nie dawało mi spokoju. Prawdą jest, że to ona zainicjowała tą sytuację, ale on jej nie odepchnął. Szczerze przyznaję, że jeszcze nigdy nie czułam się tak źle.
-Choć, trzeba cię opatrzyć. -Wyciągnął ku mnie rękę. Po krótkim wahaniu chwyciłam dłoń bruneta i ruszyłam za nim na górę. Przeszliśmy przez korytarz i znaleźliśmy się w przytulnie urządzonej łazience. Wdrapałam się na pralkę i usadowiłam się na niej, spuszczając nogi w dół. Chłopak wyjął z szafki gazę i wylał na nią kilka kropel wody utlenionej. Podszedł do mnie i przycisnął delikatnie materiał do mojej wargi. Skrzywiłam się, czując lekkie pieczenie. Pocierał przez chwilę bolące miejsce, po czym ponownie oblał gazę wodą utlenioną i zaczął ścierać z twarzy zaschniętą krew, dezynkfekując przy tym zranione miejsca. Skończył i odszedł, zatrzymując się dopiero przy drzwiach.
-Mój pokój jest pierwszy na lewo. Naszykuję ci jakieś ciuchy. Gdybyś czegoś potrzebowała, będę w salonie. -Uśmiechnął się pokrzepiająco i ponownie ruszył z miejsca, jednak go zatrzymałam.
-Harry. -Powiedziałam słabym, ochrypłym głosem. Odwrócił się w moją stronę. -Dziękuję. Świetny z ciebie przyjaciel. I żałuję, że dopiero teraz miałam okazję cię poznać. -Chłopak uniósł lekko kąciki ust, ukazując urocze dołeczki i zniknął za drzwiami. Westchnęłam i podeszłam do lustra. To, że wyglądałam jak siedem nieszczęść nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia. Resztki rozmazanego makijażu, rozcięta warga, siny policzek. Co z tego? To jest niczym w porównaniu z ranami w moim sercu. Zdjęłam z siebie ubrania i zobaczyłam liczne czerwono-sine siniaki na ramionach. Były różnej wielkości i różnego kształtu. Dowód na to, że palce Matt'a nazbyt mocno były zaciśnięte na moim ciele. Weszłam pod prysznic i zaczęłam mocno szorować moją skórę, próbując wymazać z pamięci obraz Niall'a, całującego inną dziewczynę. Wyszłam po kilku minutach i owinięta samym ręcznikiem skierowałam się do sypialni Styles'a. Na łóżku leżał luźny, zielony T-shirt oraz bokserki. Szybko ubrałam naszykowany zestaw i odblokowałam telefon. Napisałam mamie i Henry'emu po sms'ie, informującym, że tą noc spędzę u Danielle. Rzuciłam telefon na łóżko i złapałam się za głowę. Ból, który czułam na ciele, nijak nie dorównywał temu cholernemu uczuciu w środku. Czułam się oszukana, zraniona, zdradzona i nigdy nie kochana. Tak, to myśl, że nigdy nic dla niego nie znaczyłam niszczyła mnie najbardziej. Dlaczego w ogóle to zaczynałam? Gdybym nie zostawiła Paul'a i słuchała Matt'a, teraz bym tak nie cierpiała. Ale czy byłabym w stanie go odrzucić? Nie sądzę. Prędzej, czy później i tak pewnie bym go pokochała. Oparłam się o drzwi, po których chwilę później zjechałam na podłogę. Głośno płakałam, a mój oddech stawał się coraz płytszy. Nie wiem, jak długo tkwiłam w takiej pozycji. Dziesięć minut, pół godziny, godzinę? Zresztą, co za różnica? Bolało tak samo. Byłam ogromnie wdzięczna Harry'emu za to, że wziął mnie do siebie i nie narzucał mi swojego towarzystwa, powtarzając słowa "będzie dobrze", które były zupełnie bez pokrycia. Wycieńczona podniosłam się i podeszłam wolno do łóżka, chwiejąc się i raz po raz tracąc równowagę, co owocowało licznymi upadkami. W końcu udało mi się dotrzeć do łóżka. Wgramoliłam się na nie i okryłam szczelnie kołdrą. Zacisnęłam powieki z nadzieją zaśnięcia, jednak pewien obraz w mojej głowie skutecznie mi to uniemożliwiał.
*
-Ronnie, obudź się. -Usłyszałam zachrypnięty głos, tuż przy moim uchu. Otworzyłam jedno oko i ujrzałam Harry'ego. Chwila, jak to Harry'ego? Co się dzieje? Momentalnie wszystkie wspomnienia z wczorajszego dnia do mnie wróciły. Matt, pobicie, nieodbierane telefony, Niall z Jenny... Zacisnęłam powieki i zaczęłam żałośnie łkać. Poczułam silne ramiona, przyciągające mnie do siebie. Wtuliłam się w przyjemnie ciepłe ciało chłopaka i próbowałam się uspokoić. Po jakimś czasie odsunęłam się od niego i stanęłam na równych nogach.
-Wybierz sobie jakąś moją koszulkę i się ubierz. Idę zrobić nam śniadanie. -Potarł lekko moje ramię i się uśmiechnął.
-Muszę iść do szkoły? -Mój głos był całkowicie pozbawiony emocji. Czułam się pusta, jakby wszystkie uczucia ze mnie uleciały. Loczek jedynie kiwnął głową i wyszedł. Podeszłam do jego szafy i wyjęłam pierwszy lepszy T-shirt, po czym zgarnęłam moje wczorajsze leginsy oraz bieliznę i poszłam do łazienki. Obmyłam twarz i założyłam ubrania. Bluzka Style's była na mnie o wiele za duża, więc zawiązałam lekki supełek na lewym biodrze. W dalszym ciągu wyglądałam jak potwór. Czerwone, podpuchnięte od płaczu oczy, siniak na policzku i rozcięta warga. Uśmiechnęłam się do siebie gorzko, uświadamiając sobie, że moje serce jest w identycznym stanie. Wyszłam z łazienki i skierowałam się do kuchni. Stanęłam we framudze drzwi i zaczęłam się przyglądać brunetowi. Zrobił dla mnie tak wiele. Gdyby nie on, najprawdopodobniej błąkałabym się po mieście, aż ktoś by mnie w końcu zgwałcił i zabił albo sama bym ze sobą skończyła. Kusząca alternatywa. Z zamyśleń wyrwał mnie dźwięk stawianego talerza na szklanym stole. Podeszłam i zajęłam miejsce. Nie miałam ochoty na jedzenie. Wzięłam do ręki kubek z gorącą herbatą i przytknęłam sobie do ust. Wrząca ciecz przyjemnie paliła mój przełyk, dając swojego rodzaju ulgę.
-Jeżeli chcesz się umalować, czy coś, to znajdziesz jakieś kosmetyki w szafce nad zlewem. -Zaczął niepewnie. Podniosłam na niego wzrok i uśmiechnęłam się blado.
-Chyba nawet nie chcę wiedzieć, skąd się tam wzięły. -Odparłam słabo. Chłopak posłał mi uśmiech, ukazując dołeczki. -Mogę użyć twojej szczoteczki do zębów? Wiem, że to niezbyt higieniczne, ale...
-Pewnie. -Przerwał mi, biorąc do ręki kanapkę. Podziękowałam i skierowałam się w stronę schodów.
*
-On tam jest. -Powiedziałam słabym głosem, patrząc w stronę głównego wejścia szkoły. Stał tam, razem z kolegami i moimi przyjaciółkami. Loczek odwrócił się do mnie, łapiąc moją dłoń.
-Dasz radę. Jeżeli nie chcesz, nie musisz z nim nawet rozmawiać. Nie zmusi cię. -Zgryzłam mocno wargę i powoli wysiadłam z samochodu. Podeszłam do Harry'ego, stojącego kilka metrów ode mnie i ruszyłam za nim w kierunku budynku. Wiatr zawiał mocniej, przez co przeszedł mnie dreszcz. Otuliłam się szczelniej bluzą, którą dał mi brunet i zamknęłam na chwilę oczy, gdyż poczułam łzy pod powiekami. Wzrok uczniów stojących na parkingu skierował się na nas. Słyszałam liczne szepty i widziałam, jak niektórzy wskazują na naszą dwójkę palcami. On nagle się odwrócił i spotkałam jego wzrok. Najpierw wydawał się wesoły, ale gdy zobaczył wyraz mojej twarzy zmrużył zdziwiony oczy. Szybko spuściłam głowę i schowałam się za sylwetką Harry'ego.
-Dlaczego ją przywiozłeś i dlaczego ona ma twoje ubrania?! -Do moich uszu dobiegł głośny krzyk blondyna, który szybko znalazł się przy nas. Zadrżałam.
-Niall, uspokój się! -Warknął Harry, wyraźnie zirytowany tym, że chłopak na niego naskoczył.
-Jak mam się do cholery uspokoić?! Co wy kurwa robiliście?! -Brunet otwierał usta, ale złapałam go za łokieć, powstrzymując w ten sposób.
-Zostaw nas samych. -Wyszeptałam. Harry spojrzał na mnie nie do końca przekonany, ale odszedł. Wzrok blondyna padł na moją twarz, a on sam otworzył usta.
-C-co ci się stało? -Wydukał, robiąc krok w moją stronę. Szybko się odsunęłam, nie chciałam, aby mnie dotykał.
-Nie udawaj, że cię to obchodzi. -Rzuciłam beznamiętnie. -Z nami koniec, jeżeli w ogóle kiedykolwiek istniało takie coś, jak "my". Nie chcę cię więcej widzieć. -Dodałam i skierowałam się w kierunku frontowych drzwi, nie odwracając się ani razu. Te słowa kosztowały mnie bardzo wiele. Toczyłam wewnętrzną walkę, aby nie rzucić się w jego ramiona. Tak bardzo chciałam poczuć jego gorące usta na moim czole, spleść razem nasze palce i powiedzieć, jak bardzo go kocham. Ale wiedziałam, że nie mogę. Nie po tym, co widziałam.
***
Ogółem rozdział smutny. Trochę nie wyszedł, ale jego pierwotna postać była zupełnie inna. Musiałam pisać go od nowa, gdyż tamten tekst był kompletnie pozbawiony sensu. Kolejny, jak zwykle jutro ^^ Nie znienawidźcie za bardzo Niall'a, gdyż sytuacja związana z Jenny jest nieco skomplikowana ;3 xx
Ooooooooo jezuuuu zajebist! Zjdcjshxisn pisz kolejny :p
OdpowiedzUsuńKocham too *.* a co sądzisz o tym ?
OdpowiedzUsuńhttp://changeforever-alwayssmilex33.blogspot.com/