-Ronnie, rusz się! -Matt wołał mnie już z dziesiąty raz. On chyba nie wie, co oznacza "poczekaj pięć minut". Fuknęłam pod nosem i zeszłam na dół. -No nareszcie. -Rzucił, podchodząc do drzwi. Wywróciłam oczami i ruszyłam za nim. Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy z podjazdu.
-No i jak tam, mała? Już zdrowa? -Zapytał przyjaźnie Jared, jeden z kumpli mojego brata. Ostatnie dwa dni nie było mnie w szkole, gdyż te małe szaleństwa w deszczu z niezrównoważonym psychicznie Niall'em, zaowocowały krótkim przeziębieniem. Chłopaki wieźli mnie właśnie do Perrie, abym mogła wziąć od niej lekcje. Na początku Matt nie chciał się zgodzić, ale w końcu dał za wygraną, bo miał po drodze. On i Jared wybierali się do Jason'a, który mieszka kilka przecznic od wcześniej wspomnianej blondynki.
-Niestety tak. -Przytaknęłam, ponuro. -Jakbym nie mogła zostać w domu do końca tygodnia. -Mruknęłam, wzdychając. Matt, jak obiecał, tak zrobił. Przestał się do mnie przystawiać. Od dwóch dni zachowuje się poprawnie. Nie ufam mu w stu procentach, lecz próbuję się przełamać. Biorąc pod uwagę to, że przeprosił, sam z siebie... To już coś. Może za jakiś czas będę w stanie traktować go normalnie, jak brata. Co do Niall'a, nie miałam z nim w ogóle kontaktu. Dzwonił kilka razy, ale ciągle odrzucałam połączenia i koniec końców, odpuścił. Trochę mi przykro, że tak łatwo zrezygnował, ale czego ja się spodziewałam? Że przyjdzie do mnie, uklęknie i będzie błagał o wybaczenie? Moje niedoczekanie. To jasne, że nic dla niego nie znaczyłam. Miałam być tylko kolejną zabawką, ale okazałam się trudniejsza, niż te wszystkie dziwki. Zamknęłam oczy, przypominając sobie jego delikatny dotyk. To, jak mnie przytulił, wtedy, na imprezie... To, jak się zachowywał, wtedy, przy fontannie... Niczym nie przypominał chłopaka, odpowiedzialnego za otarcia na moich nadgarstkach. Otrząsnęłam się, gdy Matt zaparkował pod domem państwa Edwards.
-Przyjadę po ciebie o dwudziestej. -Poinformował, odwracając się w moją stronę.
-Okay. -Posłałam mu uśmiech i wyszłam. Samochód odjechał z piskiem opon, a ja zapukałam do drzwi.
-Cześć, Ronnie. -Zagruchała wesoło blondynka. -Właź.
-Hey. -Mruknęłam, ściągając bluzę. -Jak tam?
-Um, dobrze. -Rzuciła, odwracając wzrok i powędrowała do kuchni. Zmarszczyłam czoło. Coś jest nie tak. -Chcesz coś do picia? -Krzyknęła. Odpowiedziałam głośne "mhm" i poszłam do jej pokoju. Po kilku chwilach dziewczyna wróciła z dwoma szklankami soku pomarańczowego, z których jedną mi wręczyła.
-Co jest? -Spytałam, gdy nachyliłyśmy się nad książkami. Podniosła na mnie zmieszany wzrok.
-Wiesz... -Zawahała się, ale postanowiła kontynuować. -Niall o ciebie pytał. -Otworzyłam oczy ze zdziwienia. Czemu on miałby się mną interesować? -Zrobiłam, co kazałaś. Nic mu nie powiedziałam. -Zapewniła, biorąc łyk soku. -Ale...
-Ale co? -Spytałam niecierpliwie.
-Ten jego kolega... Zayn, on... Um... -Zaczęła się jąkać. Czyżby ten frajer coś jej zrobił?! -Przyczepił się do mnie. -Oświeciła mnie, przekrzywiając głowę na bok.
-Czekaj, jak to się do ciebie przyczepił? Prześladuje cię? Grozi, czy... -Nie zdążyłam dokończyć, gdyż dziewczyna mi przerwała.
-Nie, coś ty. On po prostu... Chciał się umówić i w ogóle. -Mruknęła, ledwie słyszalnie. Otworzyłam usta. -Wiedziałam, że zareagujesz, jak Dani i Jade! -Syknęła, krzyżując ręce na piersi, obrażona.
-C-co? Co ty pieprzysz, Perrie?! -Ściągnęłam brwi, przyglądając się jej.
-Powiedziały, że nie powinnam się z nim zadawać. Że wpadnę w kłopoty. -Rzuciła, krzywiąc się.
-Debiluu... -Zaczęłam, szturchając ją lekko w ramię. Spojrzała na mnie zaskoczona. -Jeśli go lubisz, to się z nim umów! -Pisnęłam, podekscytowana. Dziewczyna mi zawtórowała, a po chwili zamknęła mnie w uścisku. -Ale jeśli on cię skrzywdzi. Zabiję go. -Dodałam, gdy już się od siebie odsunęłyśmy.
*
-Do jutra! -Pomachałam blondynce i weszłam do auta. -Cześć. -Uśmiechnęłam się do chłopaków i zamknęłam drzwi.
-Cześć, mała. -Dostałam od nich chórem w odpowiedzi. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
Jechaliśmy, gadając o głupotach, a ja uparcie odganiałam od siebie myśli o Niall'u. Spojrzałam przez okno. Było już ciemno, a okolica, przez którą przejeżdżaliśmy, nie wydawała się bezpieczna. Nagle mój brat bardzo gwałtownie zahamował, przez co spadłam z siedzenia, uderzając głową w oparcie jego fotela. Nim zdążyłam się podnieść i ogarnąć sytuację, przednie drzwi się otworzyły i ktoś wyciągnął chłopaków z auta. Powoli zwlokłam się z podłogi i przyglądałam się sytuacji. Przed samochodem mojego brata stał jakiś inny, w poprzek. Wyglądało to tak, jakby zajechał nam drogę. Matt był okładany pięściami przez jakiegoś blondyna, a Jared leżał na ziemi, kopany przez kilku chłopaków. Oniemiałam, gdy zobaczyłam twarz blondyna. Niall... Jak oparzona wyskoczyłam z wozu, biegnąc do nich.
-Zostaw go! -Wykrzyczałam, ze łzami w oczach, skupiając na sobie uwagę wszystkich. Kompletnie nie kojarzyłam tych typów, którzy byli z Horan'em. Nie był to nikt ze szkoły, jestem pewna.
-Ronnie? -Blondyn w kompletnym szoku, puścił Matt'a, który natychmiastowo upadł na beton. Przerażona powoli do niego podeszłam.
-M-matt? -Zająkałam się, pochylając w jego stronę.
-Nie powinnaś wychodzić z auta! -Warknął, krzywiąc się przy tym. Jego twarz byłą cała we krwi. Odwróciłam się do Jared'a. Chłopak próbował się podnieść, korzystając z okazji, kiedy wszyscy patrzyli na mnie. Nie udało mu się jednak i już po chwili leżał z powrotem na ziemi.
-Wohoo, jaka ładna dupa. No no, Anderson, nie spodziewałem się, że wozisz takie dobre suki. -Zakpił jeden z nich, podchodząc bliżej mnie. Przełknęłam głośno ślinę, robiąc krok w tył.
-Luke, odpierdol się od niej. -Warknął Niall, popychając tego chłopaka i stając naprzeciwko mnie. Jego koledzy dziwnie na nas patrzyli.
-Co ty z nimi robisz? -Spytał, mierząc mnie wzrokiem. Spojrzałam na jego dłonie i koszulkę. Były uplamione krwią. Zacisnęłam zęby. Wyzwał mnie, zrobił krzywdę, pobił mojego brata, a ja najzwyczajniej w świecie chciałam się do niego przytulić. To jest chore.
-Chuj ci do tego. -Splunęłam, piorunując go wzrokiem. -Zostaw ich i spierdalaj. -Dodałam, mentalnie go policzkując. Oczywiście, nie zrobiłabym tego naprawdę, jeszcze bym skończyła, jak Matt i Jared.
-Na za dużo sobie pozwalasz, dziwko! -Krzyknął ten Luke.
-Zamknij się kurwa! -Wydarł się w jego stronę Niall.
-Czemu ty ją kurwa bronisz?!
-Morda i spierdalać! Wszyscy, już! -Rozkazał, a oni jak na zawołanie ruszyli do swoich samochodów. Nie odjechali jednak. Uparcie się nam przyglądali.
-Powiedz mi, czemu z nimi jechałaś. -Powiedział łagodnie. Nie zamierzałam się jednak poddawać.
-A jak tego nie zrobię, to co?! Znowu wyładujesz na mnie złość?! -Zakpiłam, uśmiechając się gorzko. Blondyn zacisnął usta w podłużną linię.
-Przepraszam. -Stwierdził, łapiąc moje nadgarstki. Nie wyrwałam ich, niech zobaczy, co zrobił. Skrzywił się, widząc czerwone ślady. -Nie chciałem. -Mruknął, spuszczając głowę.
-Nieważne. -Zabrałam ręce i schowałam je do kieszeni bluzy. -Dlaczego to zrobiliście? -Spytałam, unosząc brew.
-Matt pobił w wakacje Max'a, młodszego brata Luke'a. -Zmarszczyłam czoło. To ten chłopak, który chciał go pozwać. -Teraz twoja kolej. Dlaczego z nimi jesteś? -Czemu on ciągle o to pyta, przecież to mój brat. On jest jakiś opóźniony w rozwoju, czy co?
-Co dziwnego w tym, że jechałam z bratem? -Spytałam, nadal nie rozumiejąc, o co mu chodzi.
-Anderson to twój brat?! -Ryknął, otwierając szerzej oczy.
-Tak? Przecież wiedziałeś jak mam na nazwisko. Co cię tak dziwi? -Podniosłam głowę, uważnie lustrując wyraz jego twarzy.
-Sądziłem, że to przypadek. -Mruknął. -W szkole ani razu was razem nie widziałem, a poza tym nie jesteście w ogóle do siebie podobni. -Podsumował, wzruszając ramionami.
-Nie jesteśmy spokrewnieni. Moja mama wzięła ślub z jego ojcem. -Rzuciłam, wzdychając. Spojrzałam w stronę chłopaków. Leżeli, dalej krzywiąc się z bólu. Nawet nie zauważyli, że rozmawiamy. -Lepiej już idź. -Oznajmiłam. Blondyn pogłaskał mnie po policzku ze smutną miną i odszedł. Kucnęłam obok Matt'a i zaczęłam lekko nim potrząsać. -Wstawaj. -Jęknęłam.
***
Ten rozdział strasznie mnie wymęczył ;/ W ogóle nie miałam pomysłu, na rozwój wydarzeń :C Wiem, że jest okropny, wybaczcie. Następny dopiero jutro, bo nie mam dziś weny xx
Ehhh a tak chciałam poczytać... Zajebisty! <3333
OdpowiedzUsuń